7 dni do szczęśliw{sz}ego domu #dzień 4

with 15 komentarzy

{Remanent}

Dzisiaj czas na “inwentaryzację”, spis z natury, audyt zasobów albo zwykłe odgracanie {smile}. Każdy z nas otacza się rzeczami, a “każdy przedmiot (…) ma swoją własną historię, niesie swoje własne wspomnienie- poszukiwań… dnia, w którym został kupiony… kogoś, kto był wtedy przy Tobie.” Tricia Guild

Każda mebel w Twoim domu, każde dzieło sztuki, poduszka na kanapie czy ulubiona filiżanka o kimś lub o czymś Ci przypomina. Wokół Ciebie powinny zostać tylko te rzeczy, które działają na Twoją korzyść. Takie, dzięki którym Twoje życie jest prostsze, łatwiejsze, zdrowsze, bogatsze. Takie, które przywołują w pamięci dni dobre, wartościowych ludzi lub wydarzenia, które o coś Cię wzbogaciły. 

Rozejrzyj się dookoła, otwórz szafy, szafki i szuflady. Pomyśl o miejscu, gdzie przechowujesz rzeczy, z którymi najtrudniej Ci się uporać- może to szafa w przedpokoju, może pudło z butami chowane pod łóżkiem, a może papiery upychane do szuflady biurka. Od tego właśnie miejsca zacznij porządki. Pomyśl jak się poczujesz, kiedy będziesz mieć to za sobą. Zastanów się, ile sukienek na specjalne okazje potrzebujesz? Jaka jest szansa, że jeszcze raz założysz te szpilki o pół centymetra przyciasne? Czy naprawdę zajrzysz jeszcze raz do setki dawno wyczytanych magazynów? 
Wszystkiemu, czemu brakuje wartości praktycznej, estetycznej albo sentymentalnej, powiedz “do widzenia”. Rozstań się z rzeczami, których nie lubisz, które sprawiają, że źle się czujesz lub które po prostu już Ci się nie podobają. Jeśli masz wątpliwości, zadaj sobie jedno pytanie: “Czy dzisiaj też bym to kupiła, przyjęła, zabrała do swojego domu?”. Jeśli odpowiedź brzmi nie- do widzenia!
Dzisiaj pożegnaj się przynajmniej z jedną rzeczą, która już Ci nie służy. Podaruj ją komuś, wystaw na licytację, albo po prostu wyrzuć. Zapamiętaj to uczucie. Wierzę, że jest im ulga. Przypomnij je sobie, kiedy znów “uzbiera się” za dużo. Już wiesz, że dasz radę!

Ps. A kiedy już oczyścisz przestrzeń i zrobisz miejsce nowemu, zajrzyj do galerii  Lemon Ducky i powiedz nam, który plakat chciałbyś/chciałbyś  mieć w swoim domu? Gdzie znajdziesz dla niego miejsce? O czym będzie Ci przypominać?

{Na jedną z osób, które podzielą się z nami swoimi przemyśleniami, czeka nagroda od Lemon Ducky. Szczegóły konkursu znajdziesz tutaj}.
  • Dajesz do myślenia Ania, oj dajesz ;) U nas to wygląda tak, że ja z mężem staramy się co jakiś czas oczyszczać przestrzeń, ale że dom mamy duży a mąż złota rączka, ja z kolei czasami mam jakieś pomysły na zrobienie czegoś z czego innego to zostawiamy przedmioty, z których coś można wykonać ;) ale też oddajemy, sprzedajemy lub wyrzucamy (jeśli nie nadają się w ogóle ani do użycia ani do przeróbki) te, które nam się już nie przydadzą. Z braku czasu niestety te działania są rzadziej niż powinny, bo np. już mi się coś tam uzbierało do kolejnego "przebierania" i na strychu też trzeba znowu zrobić przegląd ;) A plakaty, świetne są! Ja bym wybrała ten z diamentem do salonu (jak nie wygram to sobie namaluję na płótnie hehe) albo "Little things make big days". Do starszej córki do pokoju mogłoby być duże A albo taki z pierwszą literą imienia i datą urodzin, do młodszej podobnie albo "króliczek" – jest świetny! Pozdrawiam ciepło!

  • Aniu, ależ się wstrzeliłaś tym zadaniem w moje dzisiejsze plany! Ja od kilku tygodni sukcesywnie przeczesuję dom i oczyszczam po kolei pomieszczenia. Nie jest łatwo – mam duszę zbieracza i nie raz zdarzyło się, że zabrakło tej niedawno wyrzuconej rzeczy…choć generalnie staram się nic nie wyrzucać. Głównie rozdaję w rodzinie, znajomym. ciuchy i zabawki trafiają do zaprzyjaźnionej wielodzietnej rodzinki na wsi. Jestem też ogromnie sentymentalna (przez 10 lat trzymałam sweter, który dostałam od męża – ówczesnego chłopaka – na naszą pierwszą wspólną Gwiazdkę. trzymałam go, choć od 7 lat był za mały). Teraz próbuję trzymać się zasady "Collect moments, not things". ale jest ciężko. W naszym domu mnóstwo jest jeszcze rzeczy do sortowania. Gazety. Moj i męża konik. nie umiemy się z nimi rozstać.Zostawiamy więc te, które mamy, ale przerzucamy się na wydania elektroniczne ostatnio. Choć to nie to samo…
    Dziś ogarniam komodę w holu i wysoce nieestetyczne i niepraktyczne kartony pod schodami, tam wiele jest dobra wszelakiego, niekoniecznie przydatnego. Ten kąt będzie następnym, który przejdzie metamorfozę niebawem. I tam właśnie powiesiłabym plakat z łapaczem snów w kolorze złota…to dla mnie symbol "łapania marzeń"…

  • U mnie jest tak, że z przedmiotami, z którymi mam złe wspomnienia rozstaję się od razu (nauczyłam się tego, po śmierci mojego Taty wiele lat temu, gdzie dopiero po 6-ciu miesiącach zabrałam się za porządkowanie i to nie był dobry pomysł, ponieważ ból powrócił z natężoną siłą). Dlatego od tamtego czasu pozbywam się takich przedmiotów natychmiast. Co do innych niepotrzebnych różności w domu staram się to robić na bieżąco, nie mniej jednak, ponieważ dużo majsterkuję, to wiele jest "przyda się". Leżą w pracowni i w schowku pod schodami.
    W szafach stosuję zasadę, że zawsze wkładam tylko poprasowane ubrania w związku z tym nie ma bałaganu, a oprócz tego wymiana odzieży sezonowa, to i od razu selekcja – do wyrzucenia, na sprzedaż, do oddania. Tak samo w przypadku zabawek Małego.
    Co do plakatów wszystkie są piękne, ale wybieram urodziny chłopca lub literkę (u mnie O), do pokoju Olinka:)
    To się rozpisałam, pozdrawiam aga

  • ojaska

    "Zrobię to jutro" ;-) dziś już w biegu na lotnisko. Za to jutro zacznę od korzeni. W moim starym pokoju w domu rodzinnym. W notatniku robię listę rzeczy, bez których świetnie mogę się obejść…. Chociaż już sporą czystkę zrobiłam wg klucza: zostawiam tylko piękne i praktyczne. Zostało mi jeszcze przeglądać biżuterię…. I dysk zewnętrzny, bo lapek się niedawno ze mną pożegnał ;-)

    Zakochałam się w plakacie po angielsku zaczynający się od słów IN THIS HOME…. No jaha, że go powieszę w swoim szczęśliwym domu :-)

  • Pomysł na "zrobienie czegoś z czego innego" jest i praktyczny i kreatywny :) Drugie życie starych przedmiotów zawsze cieszy. Grunt to wiedzieć co się "trzyma" i po co :) Pozdrawiam :)

  • Przyznam się, że od dwóch miesięcy trzymam pod łóżkiem dwa wory starych numerów Elle Decoration i jakoś nie mogę im powiedzieć do widzenia :) Za to nowych już nie kupuję, trochę bolało na początku, ale przeszło. Mam nadzieję, że kartony ogarnięte i będzie gdzie łapać marzenia…

  • Dziękuję za to, co napisałaś, Aga. Czasami nawet drobiazg odnaleziony po latach na dnie szuflady potrafi przenieść nas w inne czasy, przywołać emocje, które nam wtedy towarzyszyły, myśli, uczucia, smaki, zapachy. Na szczęście dotyczy to też tych pięknych chwil. Sama trzymam gdzieś pierścionek z zielonym oczkiem, który ktoś mi kiedyś przywiózł z dalekiej podróży…nie wiem nawet gdzie dokładnie teraz jest, ale od czasu do czasu na siebie wpadamy :) Dobrej nocy.

  • I tego właśnie Ci życzę ;) Podoba mi się pomysł na "listę rzeczy, bez których mogę się obejść" :) Ciekawe, ile zostanie na liście rzeczy, bez których "obejść się nie możesz" :) Pięknej podróży!

  • Ola

    Zmartwiło mnie to co przeczytałam …a właściwe to zmartwiły mnie myśli, które się pojawiły po przeczytaniu tego posta.
    Bo tak naprawdę, mam ostatnio wrażenie, że wszystkie niepotrzebne rzeczy, które mnie otaczają, którym brakuje wartości praktycznej, estetycznej albo sentymentalnej, należą do mojego męża…
    Idąc za sznurkiem..mam nadzieję, że nie oznacza to, że powinnam wystawić męża na licytacje, podarować go komuś albo po prostu wyrzucić? ;)
    Żarty żartami, ale rzeczywiście kablom, kabelkom, niezbędnym świstom, częściom od komputera mówimy stanowcze NIE! Także budowanie mojego wewnętrznego ładu i harmonii zacznę od "wyrzucenia" moich myśli na temat jego przestrzeni. Tym samym oczyszczę siebie ze zbędnej rzeczy..;)

  • Na początek napiszę Ci, że jesteś naprawdę genialna w tym, co robisz. Nie ukrywam, że kiedy wspomniałaś o coachingu w tematyce wnętrz podczas BlogInTalk to wydało mi się to totalną abstrakcją, a teraz? To jest naprawdę świetne! Tak jak zaczęłam sobie ostatnio uświadamiać na temat psychologii sukcesu, tak teraz Ty mi uświadamiasz, że coś podobnego tyczy się naszych domów.

    Co do robienia porządków z przedmiotami, a co za tym idzie ze swoim życiem to nie ukrywam, że uwielbiam je robić. Może to dziwne, ale uwielbiam oddawać i wyrzucać rzeczy, których nie lubię i które najzwyczajniej w świecie mi przeszkadzają. Bo tak jak piszesz: to daje olbrzymią ulgę!

  • Dziękuję….I wyznanie za wyznanie- jakiś czas temu połączenie coachingu i "projektowania wnętrz" też mi się wydawało czystą abstrakcją. Ale po tym tygodniu, w którym usłyszałam tyle prawdziwych, konkretnych, realnych, czasami wzruszających wypowiedzi, wiem, że dobrze wybrałam :) Mam w głowie milion pomysłów na nowe zadania i wpisy i niczego nie odpuszczę!

  • Dziękuję….I wyznanie za wyznanie- jakiś czas temu połączenie coachingu i "projektowania wnętrz" też mi się wydawało czystą abstrakcją. Ale po tym tygodniu, w którym usłyszałam tyle prawdziwych, konkretnych, realnych, czasami wzruszających wypowiedzi, wiem, że dobrze wybrałam :) Mam w głowie milion pomysłów na nowe zadania i wpisy i niczego nie odpuszczę!

  • Ola, a co Ci da "wyrzucenie myśli na temat jego przestrzeni"? (…) Więcej pytać nie będę, bo Ty przecież znasz odpowiedzi…Trzymam kciuki za wspólne porządkowanie :)

  • Ja dobrze wiem, których rzeczy chcę się pozbyć. Które trzeba oddać lub sprzedać. Są odłożone na bok i czekają. I czekają. I czekają. Coś okropnego…

  • To nie one czekają ;) Im jest wszystko jedno….Pozdrawiam, Magda :)