7 dni do szczęśliw{sz}ego domu #dzień 5

with 15 komentarzy

Dzisiaj, zamiast kolejnego zadania, podzielę się z Wam historią.
Historia jest jedna, ale może mieć wielu bohaterów, dziać się w wielu różnych miejscach i w wielu różnych domach. Opowieści takie codziennie widzę, słyszę, obserwuję. Czasami też same znajdują mnie {smile}.

Opowieść nie będzie długa. Nie będzie też dosłowna, bo usłyszałam ją kilka dni temu,  po swojemu zrozumiałam, część szczegółów pewnie pominęłam, a kilka dodałam od siebie. Ważne jednak, że wyjątkowo mnie zainspirowała i bardzo chcę zainspirować nią Was.

A zapamiętałam ją tak:

Pewnego dnia, wertując kartki kolorowego magazynu, zobaczyłam zdjęcie pięknego domu. Pomyślałam wtedy, że przecież ja też taki dom mogę mieć! Trochę czasu zajęło mi znalezienie podobnego projektu, ale kiedy już go znalazłam, decyzja zapadła. Wybuduję dom! Kupiłam odpowiednią działkę, zorganizowałam ekipę budowlaną, zamówiłam materiały i mój nowy dom stawał się rzeczywistością. A kiedy powstały już i mury i okna i dach, ubrałam mój dom w wymarzone meble, tkaniny, kolory. W końcu był  gotowy, a moje marzenia się spełniły! Teraz mogłam po prostu odpocząć i móc się nim w końcu nacieszyć. Usiadłam na kanapie, spojrzałam dookoła… i zapłakałam.

Dotarło do mnie, że nie chcę tego domu.
Nie chcę w nim być.
I nie chcę w nim mieszkać z tym mężczyzną…

Dotarło do mnie, że “wymarzony dom” jest tylko plastrem na ranę, której nie może zagoić.

Często wydaje nam się, że nowy dom, większe mieszkanie albo apartament na modnym osiedlu naprawi nas  i nasze życie. Często bywa tak, że do całkiem nowych domów wprowadzamy się z całkiem starymi problemami. Słyszymy, że w pewnym wieku coś już wypada “mieć”, jakoś już “należy mieszkać”, że trzeba się urządzić, wybudować, “być na swoim”. Zaczynamy wierzyć, że to właśnie nasze pragnienia.

Ale co tak naprawdę ważne jest dla Ciebie? Na czym zbudujesz nowy dom? Jakie są jego fundamenty? Co ma “naprawić”? Z czego uleczyć Ciebie i Twoje życie? Co Ci da? Kim w nim będziesz?

Z czego utkane są Twoje marzenia o szczęśliwym domu? 

Co z tej historii Ty dzisiaj weźmiesz dla siebie?

{Na jedną z osób, które podzielą się z nami swoimi przemyśleniami, czeka nagroda od Lemon Ducky. Szczegóły konkursu znajdziesz tutaj}.

 

ANNA GACKA home&life COACH
coachyourhome.com

  • Ola

    Na czym (z)buduje swój dom?
    Bazując dziś na opowieściach i ja chciałam przytoczyć jedną:
    Pewnego razu żył sobie człowiek, który budował domy. Robił to przez całe życie. Był już stary i zmęczony pracą. Udał się więc do swojego pracodawcy, by oznajmić mu, że przechodzi na emeryturę.
    Ten zgodził się, lecz poprosił budowniczego, aby wybudował jeszcze jeden, ostatni dom. Budowniczy przyjął zlecenie, ale bardzo niechętnie; stawiał dom w pośpiechu, byle szybciej, używając do tego najlichszych materiałów – tak, by mieć to już za sobą i w świętym spokoju. Kiedy skończył, spotkał się ze swoim pracodawcą przed ukończonym budynkiem. Ten spojrzał na dom, wyciągnął z kieszeni klucze i wręczając je staremu budowniczemu, powiedział: „teraz to twój dom, daję ci go w prezencie”. Budowniczy zaniemówił – było mu strasznie wstyd. Gdyby wiedział, że buduje dla siebie, zrobiłby wszystko zupełnie inaczej.

    Dom symbolizuje moje życie. Jego trwałość zależy od fundamentów, na których ten dom buduje.
    Z czego więc chce budować mój dom…? wszystko zależy od tego jak trwałe mają być jego fundamenty.. :)

  • Bardzo dobry artykuł. Twój blog pokazuje jak bardzo psychologia związana jest z niemal każdym aspektem naszego życia. Pozdrawiam ciepło i życzę dalszych sukcesów pisarskich :)

  • Dziękuję pięknie :) Usłyszałam ostatnio, że projektowanie wnętrz to sama psychologia. Może nie sama, ale w dużej mierze tak. I w tym właśnie kierunku zmierza moje myślenie :)

  • Ciekawa opowieść, bardzo dziękuję :) Najważniejsze to wiedzieć co, dla kogo i z kim chcemy chcemy budować. I jak się jeszcze okazuje- na jak długo ;) Pozdrawiam!

  • ojaska

  • ojaska

    Zabieram tą historię do serca i idę na spacer. Bardzo za nią dziękuję :-) oczywiście w samo sedno <3

  • {…}

  • Mój następny dom, jeżeli ziszczą się moje plany, będzie utkany z marzeń tzn. mam go w głowie od kilkunastu lat, czy mi się uda nie wiem:) Fundamentem będzie nasz związek (jesteśmy razem od ponad 20 lat), przeszliśmy nie jedną burzę, ale uczucie zawsze wygrywało. Motywacją marzenie i nasze dzieci:)

  • Dom to tylko teoretycznie coś materialnego. Praktycznie to pojęcie tak abstrakcyjne, że aż piękne. Dom to emocje, to ludzie, to wspomnienia, to energia, a że akurat w tym czasie to mieszkanie/dom to mój Dom to kwestia czasami przypadku, a czasami przemyślanego wyboru. I jeżeli człowiek nie zrobi porządku z samym sobą, ze swoją rodziną i pracą to nawet najpiękniejszy, najdroższy dom na plaży nie będzie lekarstwem.

  • Całkowicie się zgadzam. "Domy", samochody, buty, ciuchy i inne lekarstwa często leczą to, czego nie chcemy widzieć. Szybciej i łatwiej jest coś kupić niż "dotknąć" tego, co nas boli. W przypadku domu takie "plastry" mogą być czasami niestety zbyt kosztowne. A DOM to faktycznie coś i materialnego i abstrakcyjnego :) Po tym tygodniu,pełnym wrażeń, nowej wiedzy i doświadczeń, dochodzę do wniosku, że Dom to metafora naszego życia. I ten wątek będę dalej rozwijać :)

  • I właśnie taki fundament gwarantuje, że się uda… :)

  • Dom to metafora naszego życia – świetne podsumowanie. I naprawdę nie można tego prawdziwego Domu traktować tylko jako budynku, czy konkretnego miejsca. Bo Dom to nie jest właśnie kolejna para butów, czy nawet modny samochód… Chyba, że mówimy o tym mniej istotnym domu. ;) Ach, ale pobudziłaś moje postrzeganie świata!

  • Nasz dom jest ciągle w budowie. Nie tylko zewnętrznie, ale i ten DOM DOM, ten, który oznacza rodzinę, związek ludzi. Cały czas umacniamy jego fundamenty, pewnie mury burzymy, inne stawiamy na nowo. Tworzymy nasze wspólne granice i granice osobiste każdego z nas. Czasem przechodzi przez niego tornado i zdarzy się, że burzy pozornie trwałe mury. ale mury można odbudować tylko wtedy, gdy dom stoi na pewnych fundamentach. Na miłości, choć bardziej na zaufaniu, akceptacji, wyrozumiałości i tolerancji. I o te fundamenty dbamy najmocniej. A jak nam wychodzi? Jak to w życiu, raz lepiej, raz gorzej. Najważniejsze, że wciąż CHCEMY i POTRAFIMY próbować i starać się.

  • Bo tak to jest , że i my i nasze domy jesteśmy ciągle w "budowie", zmianie i podróży :) Jedni lubią zmiany bardziej, drudzy mniej, bo trzeba w nie wkladać dużo wysiłku. Zwłaszcza wtedy, jeśli przechodzi przez nas tornado. Pozdrawiam serdecznie :)

  • I właśnie tą ciszę nagradzam plakatem…:) wiem, że gdzieś są ściany, które na niego czekają. Proszę o kontakt na anna@coachyourhome.com