Czujesz się źle w swoim domu? Zapytaj siebie 5 razy {dlaczego}.

with 50 komentarzy

Blog post (17)

Wracasz do domu z bólem głowy?
Marzysz tylko o tym, żeby w końcu się wyprowadzić?
Jak tylko zmienisz mieszkanie, Twoje życie będzie pasmem szczęścia?
Zanim cokolwiek postanowisz, sprawdź dlaczego czujesz się źle w swoim domu.

 

Kiedy nie lubimy swojego domu, nie radzimy sobie z tą częścią życia, o której nam przypomina. Click To Tweet

 

Beata od kilu miesięcy zamęczała się myślami o tym jak bardzo jest nieszczęśliwa w swojej wynajętej kawalerce. Wracały do niej jak bumerang. Udawało się jej odgonić je na chwilę lub dwie, po to tylko żeby wróciły ze zdwojoną siłą. Z czasem przestała już z nimi walczyć. Otwierała rano oczy, a po błogich kilku sekundach nieświadomości docierało do niej, że znów obudziła się nie tam gdzie trzeba i dialog z domem uruchamiał się od nowa:

Nie cierpię Cię, mam Cie dość, chcę się stąd wynieść.
Nigdy Cię nie lubiłam.
Nic z Tobą nie mogę zrobić.

Tak się nie da żyć.
Co ja tu jeszcze robię?
Dlaczego tu w ogóle jestem?

I jak w ogóle do tego doszło? Do momentu kiedy podpisała umowę najmu, wszystko przecież było ok. Była szczęśliwa, ze udało się jej znaleźć lokum w cichej okolicy, niby nie w centrum, ale z łatwym dojazdem. Cena też mile ją zaskoczyła. A że wystrój nie do końca katalogowy, no cóż, nie można mieć wszystkiego. W końcu to miejsce tylko na chwilę. Zanim podjęła decyzję odwiedziła mieszkanie dwa razy, sama. Nie potrzebuje przecież zawracać nikomu głowy swoimi sprawami. Wszystko było dobrze. Złożyła podpis na umowie. Dopięła swego, wykosiła konkurencję i została z mieszkaniem, w którym miała być taka szczęśliwa. Pierwszej nocy, zmęczona przeprowadzką, marzyła tylko o tym, żeby zasnąć w świeżo wypranej lnianej pościeli. Ciekawa była co się je przyśni “na nowym miejscu”. Takie sny mają przecież znaczenie. Zanim się położyła uchyliła lekko okno. Tak śpi się jej najlepiej. Kiedy już prawie zapadała w sen, coś brutalnie wyrwało ją z tego błogiego stanu. To zegar na wieży kościelnej wybił melodyjnie jedenastą w nocy. I tak co godzina. Obracała się nerwowo z boku na bok. Nic nie pomagało. Zamknęła w końcu okno i zasnęła zmęczona z jedną tylko myślą “Co ja zrobiłam? Ten zegar będzie mnie prześladował już co noc” . A przecież tak dobrze wybrała…

 

Słyszałam kiedyś podobny dialog w mojej głowie.

Słyszę go wiele razy, kiedy pytam moje Klientki o ich domy.

Kiedy jednak zaczynamy rozmawiać i szukać  “sedna” problemu, okazuje się, że to nie o ściany, kanapy, metry kwadratowe ani rozkład pomieszczenia chodzi. Ano nawet o zegar wybijający melodyjnie godziny ;)

No właśnie, ale jak dojść do sedna?
Jak odkryć czego naprawdę chce nas nauczyć miejsce, w którym zdecydowaliśmy się żyć?

Oto fragment mojej rozmowy z Beatą:

 

Beata: Nie cierpię mieszkania, w którym mieszkam.
Ja: Dlaczego nie cierpisz mieszkania, w którym mieszkasz?
Beata: Bo zegar z kościelnej wieży nie daje mi spać.
Ja: Dlaczego zegar z kościelnej wieży nie daje Ci spać?
Beata: Bo mieszkam obok kościoła {?!}
Ja: Dlaczego mieszkasz obok kościoła?
Beata: Bo nie sprawdziłam wszystkiego dokładnie zanim podpisałam umowę.
Ja: Dlaczego nie sprawdziłaś wszystkiego dokładnie zanim podpisałaś umowę?
Beata: Bo zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę…
Ja: Dlaczego zawsze robisz wszystko na ostatnią chwilę?
{…}

 

I tu zaczyna się prawda…Możesz się krzywić, denerwować, może być Ci coraz bardziej niewygodnie. Ale ja nie przestanę pytać.

Kiedy dochodzisz do sedna sprawy, zaczynasz rozumieć, że nowa poduszka na kanapie ani nawet tuzin poduszek nie załatwi sprawy. Możesz przykleić plasterek, na chwilę pomoże. Ale czy czegoś Cię nauczy?

Z czym chcesz się uporać? Z kościelnym dzwonem czy z Twoim zachowaniem, dzięki któremu znalazłaś się w miejscu, w którym nie jesteś szczęśliwa?

Jeśli męczysz się w swoim domu, spróbuj sama ze sobą przeprowadzić podobny dialog. 
Zadawaj sobie pytanie “dlaczego” tak długo aż dojdziesz do momentu, w którym odpowiedź nie przyjdzie tak łatwo jak wcześniejsze. Kiedy będziesz naprawdę musiała sięgnąć w głąb siebie, żeby odkryć prawdę.

Beata odrobiła swoją lekcję. Nauczyła się, że ważne decyzje wymagają czasu. Postanowiła, że zaczeka do końca okresu wynajmu, ale nowego lokum zacznie szukać o wiele wcześniej. Spisze wszystkie ważne kryteria i dokładnie je sprawdzi zanim podpisze kolejną umowę. Tym razem poprosi o opinię kogoś, kto spojrzy na mieszkanie obiektywnym okiem i zada pytania, przed którymi ona sama się broni. Po raz pierwszy w życiu przyjrzała się sobie w procesie podejmowania decyzji. Nie zdawała sobie sprawy, że na ogół działa według tego samego schematu. Lubi podejmować decyzje sama, nie chce nikomu zawracać głowy ani też słuchać opinii, które odwiodą ją od jedynej słusznej decyzji. Zrozumiała też, że w podobny sposób podejmuje większość decyzji. Teraz już wie, że czasami trzeba za nie zapłacić. Wie też, że w przyszłości chce działać inaczej. Wypracowała nową strategię działania i wdraża ją w życie.

A czy Ty jesteś gotowa odrobić lekcję?

 

  • Poza łazienką (czeka ją gruntowny remont) i pokojem córek (ale to moje nieprzemyślane decyzje) uwielbiam swoje małe mieszkanie. Ale wiem czego nie lubię – spontanicznych, nieprzemyślanych zakupów. Wydaje mi się, że ta rzecz będzie ok, będzie pasowała do mnie, do domu (choć z tyłu głowy coś nie gra), żeby po odejściu od kasy zacząć żałować decyzji i tego, że nie poczekałam, nie rozejrzałam się jeszcze – brak cierpliwości :)

    • Przed podjęciem decyzji (też tych zakupowych) umiejętnie pomijamy wszystkie “przeciw”, ale po wydaniu pieniędzy perspektywa się zmienia :)

  • Moje mieszkanie jest od 5 lat “niedokończone”. I w ogóle mi to nie przeszkadza. Przestałam je urządzać, bo nie miałam pomysłu. Takie przynajmniej miałam wrażenie. Minęło tych 5 lat i okazuje się, że idealnie wpisuje się w moje bieżące potrzeby i minimalistyczną postawę. Widać ciągnęło mnie podświadomie w tę stronę. Wszyscy znajomi zazdroszczą mi przestrzeni :) Jedyne, co chcę zrobić, to wstawić drzwi do sypialni, tylko akurat te, które sobie upatrzyłam są cholernie drogie ;)

    • Czasami “najpierw czegoś nie dokończymy” a dopiero potem dowiadujemy się po co to było :) Drzwi tez prędzej czy później się znajdą na swoim miejscu. Może jeszcze nie są aż tak potrzebne…

      • No w sumie nie są :). Pies i tak nie będzie spał u siebie, a minimalizm ogranicza mi bałagan .. ale ładne są :)

  • Tak się składa, że w ciągu miesiąca planuję przeprowadzkę. I szczęście chciało, żebym trafiła na tę stronę:) Poczytam sobie wszystko któregoś spokojnego wieczora, bo bardzo chciałabym to nowe miejsce pokochać. Liczę na to, że tak właśnie będzie, bo tu gdzie mieszkam obecnie chyba nigdy nie poczulabym się jak u siebie. (Jest to dom teściów.) Wczoraj odwiedziliśmy z mężem i dzieciakami nowe miejsce i to było fantastyczne uczucie , choć po pokojach swobodnie przechadzało się jeszcze echo, a tuż obok… również jest kościół:)

    • Doskonale Cie rozumiem..trudno się poczuć jak u siebie w miejscu, na które nie do końca mamy wpływ :) Gratuluję zmiany i chętnie będę w niej (po cichu) towarzyszyć ;)

  • U mine nie tyle dom (choc nie moj tylko wynajety wiec wiadomo nie do konca swoje klimaty) ale kraj to bym chetnie zmienila ;) Pozdrawiam, Daria x

  • Dominik

    2 lata temu robiłem pełny remont mieszkania poza jednym pokojem. O dziwo jest to przestrzeń, w której spędzam najwięcej czasu. :D Myślę, że nie może być idealnie i takie niedokończenia wręcz są wskazane :P

    • Bo to co nie-do-kończone zazwyczaj jest dla nas wyzwaniem ;) Dom, jak i życie, ma to do siebie, że nic w nim nie jest raz na zawsze :)

  • Coach Aga

    Ja w sumie lubie swoje/nasze mieszkanko :) Jednak juz nie moge sie doczekac przeprowadzki! Ale to tylko i wylacznie dlatego, ze poszukujemy naszego wymarzonego domku z ogrodkiem :)

    • Pięknie jest cieszyć się tym co będzie :) i umieć się cieszyć tym co ma się TERAZ :) Domek Was znajdzie ;)

  • Moje mieszkanie nie jest idealne, bo w sumie ostatnio zmieniam je co 2 lata ;-). ale kiedyś będzie idealna, jak już się zdecyduję, gdzie żyć.

  • Ula z prostoofinansach

    Uff na szczęście nie mam tego problemu. Lubie swój dom. Nie lubię tylko kredytu, który się z nim ściśle związany :)

  • Ja swoje mieszkanie na szczęście też uwielbiam ;)

  • Na całe szczęście w domu czuję się zawsze dobrze :)

  • Bardzo lubię swoje mieszkanie :)

  • Urszula Rudzka-Stankiewicz

    Ciekawa technika, popróbuję w różnych obszarach :)

  • Dlaczego nie lubię swojego mieszkania? Bo nie pozwala mi oddychać. Dlaczego nei pozwala mi oddychać? Bo nie ma przestrzeni, wyjścia (tarasu). Dlaczego nie ma przestrzeni? Bo jest bałagan i dlatego, że wybrałam to mieszkanie myśląc, że taras nie jest najważniejszy. Dlaczego jest bałagan? Bo nie mam motywacji do sprzątania… Chyba czuję się wciąż “na chwilkę”, że zaraz zmienimy, że wyjedziemy, że to nie nasze… Idę o tym pomyśleć. Dzięki, Aniu :)

  • Aleksandra Stawarz

    Świetna sprawa, takie doradztwo w tej kwestii 😊 Ja na szczęście już dobrze czuję się w swoim domu, wprowadziłam się do niego 2 lata temu i przyznam, ze po 24 latach spędzonych w domu rodzinnym ciężko było się przestawić. Wkurzało mnie wszystko, nie mogłam znaleźć sobie miejsca… Ale teraz już jest lepiej, dobrałam odpowiednie dodatki i starałam się myśleć pozytywnie, bo ze złym nastawieniem nawet najpiękniejsze mieszkanie nigdy nie stanie się “domen”. Teraz mogłabym stąd nie wychodzić ❤

    • Cieszę się , Ola, że dobrze się czujesz w swoim domu :) I całkowicie się zgadam- to samo miejsce, zależnie od naszego nastawienia, może nas wkurzać, albo być oazą i azylem :) Miłego weekendu :)

      • Aleksandra Stawarz

        Dzięki kochana i wzajemnie 😘

  • Nie lubię mieszkania z babcią, bo nie mam własnej przestrzeni np osobnego pokoju, bo często robię balagan i nie sprzatam go później, bo przez to się kłocimy, bo wszystkie ciuchy są w sierści psa, czemu nie wyprowadzę się do własnego mieszkania? bo boje się być sama, bo boje się że nie dam sobie rady, bo mieszkałam tam wcześniej z facetem który byl całym swiatem, bo boje się że nie starczy mi na rachunki, bo brałam mieszkanie jak leciało, bo urządzałam je dwa dwóch osób a teraz będę tylko ja, bo ciągle coś jest w nim do zrobienia, bo …. sama nie wiem. Doradzisz coś na to Aniu?

    • “Doradzam” odpowiedź na pytanie: “Co by się musiało zadziać, żebym przestała się bać być sama?”. Ze swojego (bardzo podobnego) doświadczenia wiem, że tylko kiedy człowiek nauczy się być sam, będzie w stanie znów być z kimś. Lekcja trudna. Ale na całe życie. Też się wielu rzeczy boję, ale widzę ile mnie to nauczyło :) Będziesz w takim samym miejscu. Sama zobaczysz ;) Tylko zacznij się cudownie urządzać sama ze sobą…

  • Uwielbiam swój dom i doskonale się w nim czuję. To moja oaza i odskocznia od wszystkiego innego. Bardzo lubię też ten moment, kiedy wracamy do domu całą rodziną np. z wakacji.

    • Cudownie mi to czytać :)

      • No właśnie niektórzy po wakacjach/urlopie lamentują, że to już koniec, a my uwielbiamy (pomimo bardzo udanych wakacji) powroty do domu. Jest w nich coś niezwykłego i tęsknego ;-)

  • Uwielbiam mój dom, z każdym jego niedopasowanym meblem, z każdym pokojem z “innej bajki”, z odgłosami pociągu za oknem, ze szczekaniem psa od 6 rano (ale nie codziennie), ale to też dlatego, ze to mój dom rodzinny. Natomiast mój mąż nie czuje się tu dobrze. I wiem, że to nie kwestia domu:(

  • Gosia

    U nas remonty wieczne i chyba nigdy się ich nie pozbędziemy. W domu brakuje mi tylko jednego pokoju dla synka a tak poza tym jest ok. Nie jestem marudą.

    • Gosiu, jedyne co w życiu pewne to zmiana. Jedyne co w domu pewne to remont ;) Najważniejsze, że mamy dom…Właśnie ten i właśnie teraz :)

  • Nie przeszkadza mi mój dom. Czy go lubię? Nie wiem, nigdy o tym nie myślałam. Jest kilka miejsc na świecie, w których mogłabym mieszkać. Przywiązuje się do ludzi i miejsc, ale nie do domu czy mieszkania.

  • Zasada 5xWhy jest świetna i można ją zastosować do wszystkiego. Dopiero wtedy odkrywa się sedno problemu.

  • a ja w sumie całkiem lubię swój dom… a jak juz bedziemy w nim sami to pewnie nawet pokocham!

  • mam to szczęście, że moje aktualne lokum jest moim azylem. daje mi poczucie błogości i bezpieczeństwa :)