Jak wyczarować dom w {wynajmowanym} mieszkaniu?

with 42 komentarze

Blog post (2)

Mieszkasz w “tymczasowym” wynajmowanym mieszkaniu?

Żal Ci w nie inwestować, bo jesteś tu tylko na chwilę?
Marzysz, żeby się wyprowadzić, ale trudno Ci podjąć decyzję?
Ciągle coś Cię blokuje i stoi na przeszkodzie?

Napisała do mnie Agnieszka:

“Ile ja bym zrobiła, gdyby tylko to mieszkanie było moje. Niestety nic nie mogę tutaj zmienić, bo je wynajmuję. Nawet już nie staram się tu poczuć jak u siebie.
Szkoda mi na cokolwiek wydawać pieniądze. I tak widzę tylko te okropne, nierówne beżowe ściany. I brązowe szafki w kuchni. Ohyda. W moim domu ani kropli brązu!
Nie ma dnia, żebym nie myślała o tym, żeby się stad wyprowadzić. Ale gdzie? Na własne mieszkanie nie mogę sobie pozwolić. Boję się, że kolejne wynajmowane będzie jeszcze gorsze. Już parę razy przymierzałam się do przeprowadzki, ale jak przychodzi co do czego to się wycofuję. Lepsze stare i znane, niż nowe i nieznane. Co jeśli trafię jeszcze gorzej? Przynajmniej sąsiedzi są w porządku. W sumie odkąd tutaj mieszkam, nic złego mnie nie spotkało. Ale dalej nie mam pojęcia czy tu zostać, czy poszukać czegoś nowego. Są jakieś sposoby na to, żeby polubić miejsce, które nie jest tak do końca nasze?”

Jeśli historia Agnieszki brzmi znajomo, spróbuj odkryć co tak naprawdę sprawia, że nie czujesz się w wynajmowanym mieszkaniu jak u siebie. Przejdź po kolei przez trzy kroki, które doprowadzą Cię do odpowiedzi na to pytanie. A kiedy już ją znajdziesz, może spojrzysz na swój dom łaskawszym okiem i postanowisz dać mu jeszcze szansę. Może się też zdarzyć, że utwierdzisz się w przekonaniu, że to miejsce nie jest już dla Ciebie odpowiednie, ale przynajmniej rozstaniecie się w przyjaźni ;)

 

KROK 1

Jak to się stało, że wybrałaś właśnie to miejsce?

Żeby zrobić krok do przodu, musisz wiedzieć gdzie jesteś i co Cię tutaj zaprowadziło.

Przypomnij sobie moment, w którym spośród wielu ofert dostępnych na rynku wybrałaś właśnie tą.
Kiedy dokładnie to było? Przypomnij sobie dzień, porę roku, pogodę? Kto był wtedy z Tobą? Co miałaś na sobie? W jakim byłaś nastroju?

Co wtedy pomyślałaś, poczułaś, zobaczyłaś?

Co dokładnie zadecydowało, że wybrałaś to a nie inne mieszkanie?

Trudno mi uwierzyć, że postanowiłaś zamieszkać w miejscu całkowicie dla Ciebie nieodpowiednim.
Coś musiało Cię do tego miejsca przekonać. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nie miałaś wyboru?

Co Cię skusiło: lokalizacja, czynsz, bliskość przystanku tramwajowego albo przedszkola Twojej córki?
A może światło wpadające przez okno do kuchni, albo park na wyciągnięcie ręki?

Przypomnij sobie zalety, na które zwróciłaś uwagę.

Co było tym decydującym elementem? Nazwij go.

Przekonała Cię ostatecznie niska kwota najmu? Pomyślałaś, że dzięki oszczędnościom będziesz mogła sobie pozwolić na fryzjera, nową sukienkę, wypad w góry? Byłaś gotowa przymknąć oko na beżowe ściany i brązowe szafki w kuchni, bo dostrzegłaś inne zalety i korzyści?

A jak jest dzisiaj? Czy dalej tak myślisz? Co dzisiaj ma dla Ciebie znaczenie?

Czy jest coś na co nie zawróciłaś wtedy uwagi? Jak wiele dzisiaj to dla Ciebie znaczy?

 

KROK 2

Od kiedy czujesz się w swoim domu źle?

W którym dokładnie momencie zaczęłaś żałować swojej decyzji?

Czy zawsze czułaś się w swoim wynajmowanym mieszkaniu źle?

Czy zawsze tak myślałaś o tym miejscu?

Czy myślałaś tak miesiąc temu? Pół roku temu? Rok temu? Pierwszej nocy po przeprowadzce?
Kiedy podpisywałaś umowę? Zanim ją podpisałaś?

W jakim dokładnie momencie zaczęłaś czuć się tutaj nie na miejscu?

Co się wtedy wydarzyło? Zmieniłaś pracę? Rozstałaś się z narzeczonym? Zaczęłaś odkrywać, że chcesz od życia czegoś więcej? A może emocje opadły, przeanalizowałaś swój wybór na spokojnie i zaczęłaś zwracać uwagę na rzeczy, których wcześniej nie chciałaś widzieć?

Co się zmieniło w Twoim życiu od momentu kiedy się tutaj wprowadziłaś?

Co jest dzisiaj dla Ciebie ważne?

Może naprawdę czas pomyśleć o przeprowadzce. A może wcale nie o miejsce, w którym mieszkasz tutaj chodzi, a o Twoje zachowanie, wartości, priorytety?

Wyprowadzasz się czy zostajesz? :) 

 

KROK 3

Zostajesz? Zacznij czarować!

Być może w tym momencie poczułaś już, że dłużej nie chcesz tutaj być.

Może zmieniły Ci się priorytety, lepiej zarabiasz, możesz pozwolić sobie na więcej. Albo przeciwnie- uświadomiłaś sobie, że wolisz mieszkać na mniejszym metrażu, ale bliżej centrum miasta?
Jeśli czujesz, ze wyczerpałaś już wszystkie możliwości, wypowiadaj umowę i szukaj dla siebie nowego miejsca.

Jeśli jednak decydujesz się tu zostać, spróbuj zaprzyjaźnić się z Twoim domem.

 

Uszanuj ograniczenia miejsca, w którym mieszkasz. Zmieniaj to, na co masz wpływ. Click To Tweet

 

Co możesz zrobić, żeby wyczarować dom w wynajmowanym mieszkaniu?

♥ {1} Zapytaj sama siebie czy zrobiłaś już wszystko co mogłaś, żeby poczuć się tutaj jak u siebie.
Co zrobiłaś do tej pory? Czy mogłaś zrobić coś jeszcze? Co dokładnie?
Co Cię powstrzymuje? Jaką daje Ci to wymówkę?

♥ {2} Wypisz na kartce wszystko czego nie lubisz w swoim wynajmowanym mieszkaniu.
Za mała szafa? Za krótki przedpokój? Beżowe ściany?
Czy masz na to wpływ? Czy możesz to zmienić?
Na co masz wpływ? Co możesz zmienić?

♥ {3} Wybierz jedną rzecz, na którą narzekasz najbardziej.
Pomyśl o trzech korzyściach, które Ci to daje.
Szafa jest za mała, nie mieszczą się w niej wszystkie Twoje ubrania?
Korzyści: częściej robię przegląd moich rzeczy i oddaję co niepotrzebne. Kupuję mniej. Oszczędzam więcej. Szybciej będzie mnie stać na moje własne mieszkanie ;)

♥ {4} Co zrobisz jeszcze dzisiaj, żeby poczuć się tutaj jak u siebie?

Kilka podpowiedzi dla Ciebie:

  • Zaproś znajomych na kolację. Świętuj. Masz dach nad głową i miejsce, do którego możesz zaprosić bliskich sobie ludzi.
  • Popraw sobie nastrój zapalając świece albo sznur lampek wieczorem.
  • Włącz nastrojową muzykę, weź aromatyczną kąpiel, połóż się spać w pachnącej pościeli .
  • Uporządkuj przestrzeń, zostaw tylko to, co jest Ci potrzebne, co sprawia że się uśmiechasz, co ułatwia Ci życie.
  • Zrób miejsce na to, co dla Ciebie ważne. Rozłóż w salonie matę do jogi, poduszkę do medytacji.
    Jeśli masz coś “przed oczami” łatwiej jest Ci z tego skorzystać.
  • Pożegnaj się z niechcianymi prezentami, bagażem wspomnień, który wędruje z Tobą już za długo.
  • Otaczaj się rzeczami, które spełniają co najmniej dwa z trzech kryteriów: są estetyczne, praktyczne, podobają Ci się.
  • Inwestuj w rzeczy, z którymi możesz się przeprowadzić: lampy, ręczniki, ścierki kuchenne, kubki, talerze, sztućce, dywany, dywaniki łazienkowe, kosze, pojemniki, pudełka, pościel, poduszki, narzuty, koce, wazony, świeczniki, świece, kwiaty, rośliny, doniczki, plakaty, obrazy, fotografie, gałki do mebli, zasłony, firanki, ceramiczne misy, tace, drewniane skrzynki {…}
  • Zbieraj chwile, wspomnienia, mądrości, skrawki rozmów, echa słów…

 

I pamiętaj o jednym:

To tutaj jest TERAZ Twój dom. Nie traktuj go jako miejsce tymczasowe, na chwilę. Żyjesz tu i teraz. 

Nawet jeśli już niedługo zdecydujesz się na zmianę, najpierw zrób co możesz, żeby poczuć się dobrze tu gdzie jesteś.

Czego chce Cię nauczyć to miejsce?

Pamiętaj o tej lekcji, kiedy będziesz szukać dla siebie nowego domu. Nie musi być od razu idealny, ale taki, który będziesz mogła radośnie zaakceptować. Niech nie da Ci wymówek i powodów do narzekania. Niech pozwoli Ci żyć i cieszyć się życiem.

Tylko najpierw daj sobie czas i zastanów się co to naprawdę znaczy ;)

 

Mieszkałaś kiedyś w wynajmowanym mieszkaniu?
Czego Cię nauczyło?
Jak wyczarowałaś w nim swój dom?

 

 

  • Mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu, o ścianach w kolorze magnolii, rozpadającej się – dosłownie – łazience i koszmarnej, niefunkcjonalnej kuchni z przedpotopowymi meblami. I co? I mam to gdzieś. Olałam łazienkę, kuchnię i ściany. Mam szczęście mieć swoje meble w pokojach, ale nawet gdybym nie miała, to na ścianach i tak wisiałyby moje obrazki, na kanapie leżałyby moje narzuty i poduszki, a na półkach stałyby moje książki i dekoracje. “Umoiłam” to mieszkanie tak bardzo jak tylko mogłam. I cieszę się tym, że jak zepsuje się piekarnik to nie ja płacę za jego naprawę. A jak przestanie odpowiadać mi lokalizacja, ilość pomieszczeń albo ich układ to po prostu się przeprowadzę. Wynajmowane też ma swoje plusy :)

    • “Umoiłam”- to jest właśnie sedno sprawy :) jeśli komuś tylko się chce to znajdzie sposób, żeby się odnaleźć w każdej przestrzeni :)

  • eV

    W ciągu ostatnich 3 lat przeprowadziłam się 4 razy. Ostatni z nich był strzałem w dziesiątkę, ponieważ mieszkam teraz dokładnie w takim mieszkaniu w jakim chciałam (a o dziwo jest tańsze niż poprzednie, które miało m.in. piecyk gazowy). Uważam, że to jedna z najlepszych decyzji. Absolutnie się z Tobą zgodzę, że nie ma sensu tkwić w miejscu, w którym się czuje źle. Oczywiście też chciałabym trochę zmienić – kupić kilka nowych mebli, może coś przyczepić do ściany. Ale zdaję sobie sprawę, że niemożliwość wykonania tych rzeczy ma też swoje zalety – przynajmniej wydaję mniej kasy na umeblowanie. Nadrabiam dodatkami, które łatwo przenieść, zwłaszcza do kuchni i na biurko. Naprawdę, warto szukać mieszkania do wynajęcia do oporu.

  • Michał Gulajski

    Świetny tekst!

  • Mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu zawsze chciałam włożyć w niego swój charakter, tanim kosztem, bo z pomocą drobiazgów i gadżetów, które świetnie podkreślały wybrany klimat. :)

  • Niestety, problem z wynajmowanym mieszkaniem jest często taki, że nie jest ono urządzone tak jak byśmy chcieli. Często w takich mieszkaniach meble są z przypadku, kolory też, wszystko po taniości. Oczywiście są mieszkania pięknie urządzone, nowe meble, dopasowane z gustem, często w bieli żeby nowy lokator mógł dodać swój ulubiony kolor. Niestety, są zazwyczaj droższe, a myślę, że większość ludzi nie chce wydawać fortuny na takie mieszkanie i tu koło się zamyka. Twoje rady są bardzo pomocne, większość z nich sama praktykowałam. Kupowałam rzeczy, które mogłam później wykorzystać u siebie w domu, oczywiście musiałam już mieć jako taki plan w głowie mojego domu, żeby wszystko później pasowało. Świeczki to bardzo dobry pomysł na poprawę nastroju, no i kwiaty doniczkowe.

    • Warto mieć i marzenia i plan….ale też dbać o to co tu i teraz, niekoniecznie wydając fortunę :)

      • Zgadzam się, małym kosztem też można poprawić wizualnie wnętrze.

  • MarheriCrafts

    Bardzo fajny post :) Znam dobrze ten ból związany z wynajmowaniem mieszkania… :)

  • Aleksandra Kasprzyk

    Bardzo ciekawy tekst i piękne, mądre rady. Wystarczy tak niewiele, aby na nowo odnaleźć spokój, cieszyć się każdą chwilą i zaakceptować obecną sytuację. Pięknie. Uśmiech sam pojawia się na twarzy, a w głowie pozytywne myśli. :)

    • Bo to wszystko kwestia głowy, myśli i mądrych wyborów ;) Rzadko kiedy mebli, ścian i poduszek…Pięknie pozdrawiam :)

  • Jaka szkoda, że nie przeczytałam tego tekstu (bo go jeszcze nie było!) kilka lat temu, gdy mieszkaliśmy w wynajmowanych mieszkaniach… :) Świetne porady, bardzo przydatne. Pozdrawiam, Kasia.

  • Ja wynajęłam mieszkanie, gdzie ogólnie mogę robić co chcę, tylko jak ściany będę burzyć to mam zapytać :) Plus i minus zarazem jest taki, że mieszkanie było nieumeblowane. Jest pomalowane po mojemu, białe meble, a nie prlowskie koszmarki, tylko łazienka – próbuję namówić właścicieli na położenie nowych płytek na ich koszt :) Nie bardzo chcę inwestować mocno w wynajmowane mieszkanie :)

    • Pozazdrościć wyboru:) Dawno temu, kiedy wynajmowałam mieszkanie, miałam tylko jedno życzenie- żeby właściciel wyprowadził wszystkie meble. Kupiłam swoje i razem z nimi się później przeprowadziłam do nowego mieszkania. Ale to wszystko kwestia decyzji…można przecież wynająć mieszkanie z koszmarkami i mieć na co narzekać ;) Pozdrawiam i życzę nowych kafle w łazience ;)

  • Bardzo dobry tekst. Też kiedyś miałam ten problem w wynajmowanym mieszkaniu, na szczęście trwało to tylko rok. Teraz w naszym gniazdku mogę już robić, co tylko chcę i czuję się bardzo “u siebie” :)

  • Ja stawiam na kwiaty, mieszkanie bez nich zawsze wydaje mi się jakieś bez energii:) Mam dwa parapety i mikrobalkon, są pełne kwiatów – maranta, tamaryndowiec, ginura, wilczomlecz, pilea, a na balkonie zioła, granat i pelargonie. Cudownie jest na nie patrzeć. Trzeba sie zatrzymać, aby je podlać – i taka chwila codziennego oddechu naprawdę uprzyjemnia mieszkanie.

    • Pięknie napisane…to czym się otaczamy wpływa na nasze zachowanie, odpoczynek, relaks…chwile oddechu :)

  • AnetaNieZajac

    Ja każde, nawet wynajmowane mieszkanie, zmieniam pod siebie. Na tyle na ile się da, ale musi być coś “mojego” :)

  • czasem kilka naszych najważniejszych zdjęć czy dodatków potrafi zrobić dużą różnicę :) gdy kiedyś wynajmowaliśmy mieszkanie, starałam się z właścicielami ustalić granicę co możemy a co nie. gdy już wiedziałam nic nie mogło mnie powstrzymać przed urządzaniem tymczasowego gniazdka :)

    • Słowa “kilka” i “najważniejszych” są tu chyba kluczowe :) W tłumie zgubi się znaczenie…

  • Kiedy wynajmowałam mieszkanie, które mi się nie podobało, starałam się nie przekształcać przestrzeni na siłę, bo wiedziałam, że kiedy dojdą obce, dodane przeze mnie elementy efekt będzie jeszcze gorszy. Starałam się tak dobrać dodatki, żeby pasowały do mnie, ale jednocześnie podążały w jakiś sposób za stylem panującym w mieszkaniu. Dobrze dobranymi dodatkami można wiele zmienić. Mój poprzedni pokój miał przytłaczającą czerwoną sofę, jasnoróżowe ściany i grafitową podłogę. Ja dodałam biało-czarne akcenty (z Ikei po taniości), kwiaty i na koniec wyszła z tego spójna, niebanalna całość, w zdecydowanych kolorach. :) Wyszłam też z założenia, że najważniejszy jest mój pokój, w którym spędzam najwięcej czasu, kuchnia i łazienka są na drugim miejscu.

    • Zgadzam si @ulakojzar:disqus …jeśli nie mamy wpływu na całość, warto zdecydować jakie miejsce jest dla nas najważniejsze i tam właśnie się urządzić ;)

  • Ja mieszkalam w kilku i roznego rodzaju dodatki, ktore pozniej zabralam na swoje tworzyly ten niepowtarzalny klimat, ale przede wszystkim myslenie o tym, ze dom to rodzina a nie miejsce ;)

    • To prawda @ourcreativesteps:disqus , nasze myśli kreują nasza rzeczywistość. Najważniejsze to wiedzieć czym jest dla nas dom…dla jednej osoby będzie to rodzina, dla innej może całkiem coś innego :)

  • Mój problem z wynajmowanym mieszkaniem jest zagracanie. Mimo, że należę raczej do grona minimalistek (i chodzącego chaosu w tym samym czasie), teraz, niemal po dwu latach wynajmu co raczej częściej nie możemy się odkopać. Wiem, że musimy się po prostu zmusić do wyrzucenia wielu rzeczy, ale tak ciężko się do tego zabrać… Jest na to jakiś praktyczny sposób?

    • Jest…wyobraź sobie, że się przeprowadzasz. Zadecyduj “co ze sobą zabierasz” a czego się pozbywasz. A kiedy już powiesz “gratom” do widzenia, mieszkaj dalej w tym samym miejscu, ale lżej ;)

  • W Niemczech np. większość mieszkań jest wynajmowanych- u nas w Polasce każdy musi miec swoje. W związku z tym jestesmy bardzo malo mobilnym narodem.

    • To prawda, tylko, że u nas to chyba uwarunkowane jest historycznie, dom i bezpieczeństwo.

      • ….a dla niektórych prestiż…dla innych swoboda…a jeszcze dla innych korzenie :)

        • Patrzę przez pryzmat własnych wyborów, u mnie zdecydowanie przeważyło bezpieczeństwo, dlatego natychmiast padła decyzja o kupnie mieszkania. :) Kilka lat wynajmowaliśmy, a to pokoik, a to część segmentu, cieszyliśmy się tą cząstką “skażonych” przez nasze osobowości pomieszczeń. :)

  • wynajmowane mieszkanie może być prawdziwym domem dzięki dodatkom, zdjęciom :)

  • Ja się z moim aktualnym domem po dwóch latach toleruje. Nie mogę powiedzieć, że się lubimy, ale ma fajną lokalizację i generalnie nie jest złe ;)

    A pomysł udomawiania mieszkania stosuję od dawna – bez obrazów, zdjęc i innych pierdół strasznie źle bym się w nim czuła ;)

    • Tolerancja to też dobry stan ;) A jak “udomawiasz” w takim razie @Rudorozowa:disqus ? Chętnie posłucham :)

  • Jestem już na swoim, ale wiele bym dała, aby trafić na ten tekst w czasach, gdy wynajmowałam mieszkania :)

  • Dorota Sfera Copywritera

    Bardzo ciekawy tekst :) Czasami rzeczywiście nie umiemy się zadomowić w tu i teraz. Nie tylko w aktualnym mieszkaniu, ale w ogóle w życiu. Odkrycie radości i odnalezienie pozytywów może wiele zdziałać :)

  • Od pewnego czasu przeżywam kryzys w wynajętym mieszkaniu, chętnie bym je zmieniła, ale na razie i tak nie mogę sobie na to pozwolić, ale już teraz wiem jak uczynić to miejsce lepszym i przyjemniejszym :)

    • Wiem o czym mówisz @Lifestylector:disqus , też przez to przechodziłam :) Pomyśl o tym mieszkaniu jak do lekcji, która na pewno czegoś Cię nauczy : Jeśli masz ochotę, zapraszam na 5-dniowy darmowy coaching online (startujemy 13 września)- wystarczy się zapisać tutaj: http://coachyourhome.com/domowy-detoks/