8 {barwnych} mitów, dzięki którym boisz się koloru we wnętrzu

with Brak komentarzy

 

Zdarzyło Ci się pomyśleć, że dobieranie kolorów do wnętrza jest trudne, wymagające i „trzeba się na tym znać”? Sięgasz po „bezpieczne” szarości, bo wszędzie pasują i wszystko do nich pasuje? Szczytem Twojej wnętrzarskiej odwagi jest kupienie kolorowej poduszki albo kubka na kawę? A i tak po powrocie z tymi łupami do domu stwierdzasz, że chyba przesadziłaś? 

Posługiwanie się kolorem, całkiem niesłusznie, urosło do umiejętności wyższego rzędu, mimo że każdy z nas jako dziecko operował nim z wyjątkową sprawnością. Wokół koloru narosło wiele mitów, powtarzanych niesłusznie prawd i zasad, które niewiele mają wspólnego z psychologicznymi właściwościami barw. I zamiast pomagać, sprawiają, że Twój dom nadal pozostaje pozbawiony koloru, a co za tym idzie, także emocji.

 

Poznaj najczęściej powtarzane kolorystyczne mity i „prawdy”

Szarość jest bezpieczna

Barwa szara (mieszanka bieli i czerni) to barwa „wyjątkowa”. Z jednego powodu – z psychologicznego punktu widzenia nie budzi żadnych pozytywnych skojarzeń. Bywa „bezpiecznym” wyborem dla osób niezdecydowanych, pragnących pozostać w cieniu i zbytnio się nie wychylać.  Zdecydowanie nie powinna być jedyną barwą użytą w aranżacji wnętrza. W takim pomieszczeniu zawsze „czegoś będzie brakować” a największą ozdobą stanie się samotny różowy tulipan postawiony na stoliku kawowym.

Wybierz neutralną bazę

Mianem „neutralnego” zwykło się określać biel, szarość lub (mniej już lubiany) beż. Mam dla Ciebie złą wiadomość. Kolor „neutralny” jest jak potwór z jeziora Loch Ness. Wszyscy o nim mówią, ale tak naprawdę nie istnieje. Każda barwa może wpływać na nas pozytywnie (dzięki psychologicznie uwarunkowanym pozytywnym skojarzeniom) albo negatywnie (za sprawą skojarzeń negatywnych). Wyjątkiem jest wspomniana wyżej szarość, która niesie ze sobą jedynie negatywne skojarzenia.

Kolor najlepiej sprawdza się w dodatkach

Co więcej, dodatki w każdym pokoju powinny być w jednym, wybranym dla tego pomieszczenia kolorze. Jeśli chcesz, by jedynym przedmiotem zwracającym uwagę w pomieszczeniu była żółta poduszka albo miętowy kocyk, idź w to! Nie rozumiem jednak po co się wykosztowałaś na kanapę, łóżko czy kuchenne meble skoro mają pozostać niewidoczne. Przedmiot „kolorowy” zawsze wygra z „niekolorowym” w konkursie na widoczność.

Ogranicz się do maksymalnie trzech kolorów

Pamiętaj, że wszystko w Twoim domu ma barwę. Każda tkanina, obicie, okleina, ściana, drzwi i tubka kremu do rąk na nocnym stoliku. Zakładając, że w każdym domu pojawią się elementy drewna, jeden kolor już mamy wybrany. U każdego prędzej czy później zawita w domu jakaś roślina zielona. Drugi kolor z głowy. W każdej aranżacji pojawią się elementy bieli i czerni (lub szarości). I na tym koniec? Raczej nie. Tutaj zabawa z kolorem dopiero się zaczyna.

Ogranicz się do maksymalnie trzech barw „kolorowych”

A precyzyjniej rzecz ujmując „chromatycznych”, czyli zaprezentowanych na kole barw. Ta zasada ma już więcej sensu, ale nie ma żadnego uzasadnienia. W Twoim domu możesz użyć tylu kolorów, na ile masz ochotę. To nie ich ilość jest kluczowa, ale proporcje w jakich je ze sobą zestawisz oraz ich wspólny „ton” ( w bardzo dużym uproszczeniu, tony wszystkich barw powinny być ciepłe albo zimne).

Kolory dzielą się na ciepłe i zimne

Znów Cię zaskoczę, każdy kolor ma swoją odmianę ciepłą i zimną. No może z wyjątkiem niebieskiego… Żółty może być ciepły jak bursztynowy miód albo zimny jak upierzenie kanarka. Skąd wiedzieć, jakie tony są najlepsze dla Twojego domu? Nie… nie zależy to od kierunku padania słonecznego światła. Zależy to od Twojej osobowości. Poznaj siebie i słuchaj swojej intuicji, a dokładnie będziesz wiedziała, czy jesteś team miód, czy team kanarek.

Biel i czerń pasują do wszystkiego

Zestawienie bieli i czerni to symbol kontrastu. Biel wszystko oddaje, czerń wszystko pochłania. Ta pierwsza jest czysta jak niezapisana kartka, ale użyta w nadmiarze daje poczucie pustki, bezsensu i zagubienia. Czysta biel sprawdza się wybornie w towarzystwie czystych i świeżych kolorów. Po czerń we wnętrzu sięgaj jedynie wtedy, kiedy potrafisz ją nosić i sprawia, że Twoje oczy nabierają blasku (tak, kolory, które nosimy i te, którymi malujemy ściany, mają ze sobą wiele wspólnego – Twoją unikalną osobowość). Co więcej, czerń nie toleruje bliskiego sąsiedztwa mało zdecydowanych barw.

Beże są nudne

Beże i brązy bywają nudne, zwłaszcza użyte w nadmiarze. Zastosowane we właściwych proporcjach, wprowadzają do wnętrza element stabilizacji, „zakorzenienia”, osadzenia w przestrzeni. To kolory drewna i domowego ciepła. Jeśli nie ma ich w Twojej przestrzeni, zastanów się, jak bardzo jesteś związana z miejscem, w którym teraz mieszkasz.

 

Ciekawa jestem, który z tych mitów wpływa najbardziej na Twój sposób myślenia o kolorze. Jakie prawdy powtarzasz, bo tak wiele razy je słyszałaś, że nie kwestionujesz ich słuszności? A może uważasz , że „nie znasz się na kolorach”? Uwierz mi, wszyscy się na nich znamy. Każdy z nas, będąc dzieckiem wiedział, że słońce jest ciepłe i żółte, niebo błękitne i beztroskie a las zielony i dający kojący. Kiedy o tym zapomniałaś? Od kiedy próbujesz kolor ogarnąć rozumem, zamiast go poczuć, korzystając z mądrości własnej własnej intuicji?

 

 

Zdjęcie: Christelle BOURGEOIS | Unsplash