O stawianiu {granic}. W Święta, i nie tylko.

with Brak komentarzy

 

 

Święta to cudowny czas wypełniony po brzegi rodzinnymi spotkaniami, niezliczoną ilością potraw, prezentami, ozdobami. To czas życzeń, nadziei, oczekiwań. Czasami tak rozdmuchanych, że same siebie skazujemy na oczywiste rozczarowanie.

Oczekujemy cudów od siebie, od innych, a nawet od pogody. Bo „jak tu być w świątecznym nastroju, kiedy ani odrobiny śniegu?!„.

Liczysz na to, że wszystko pójdzie jak z płatka, mąż sam się domyśli czego od niego chcesz, nic się nie przypali, nic nie zwarzy, ani trochę się nie zmęczysz i nikt, ale to nikt nie wyprowadzi Cię z równowagi.

Tyle, że Twój spokój i równowaga nie zależą od innych ludzi, ilości białego puchu za oknem, ani odcienia brokatu zarzuconego na świąteczne drzewko.

Twój spokój zależy tylko od Ciebie.
I od tego jak elastyczne są Twoje granice.

Święta będą je testować jak żaden inny czas. Bądż gotowa…

 

 

Zatrzymaj się na chwilę i sprawdź czy drzwi do Twojego psychicznego „domu” są otwarte na oścież zawsze i dla każdego… czy też zamknęłaś je dawno temu na tyle kłódek i zamków, że nikt i nic nie ma już do Ciebie dostępu.

I jedna i druga opcja pozbawi Cię w Święta spokoju, radości i prawdziwej bliskości.

Może już czas nieco uchylić drzwi?
Może już czas, by czasami jednak pozostały zamknięte?

 

 

 

Zdjęcie tytułowe: Erwan Hesry | Unsplash